
Przed siódmą wieczorem 9 sierpnia idziemy z Andrzejem Alejami Ujazdowskimi w Warszawie na manifestację. Przez płot ambasady Rosji widzimy sporą grupę Rosjan, na grillu. Zastanawiamy się jaki jest powód radosnego spotkania. Czyżby najazd na Gruzję? Zatrzymujemy się przed bramą wjazdową.
Nieśmiało podchodzą Gruzini i Polacy, ale ze dwie setki już są. Zatrzymał się bus z zatkniętą gruzińską flagą. Operator TV wdrapał się na dach samochodu. Inne wozy transmisyjne i korespondenci radiowi też są. Znalazło się nagłośnienie – przemawiają działacze społeczności gruzińskiej, przemawia poseł PIS Paweł Kowal. Mówi o popieraniu starań wolnościowych Gruzinów. Musimy pamiętać, że nas tak samo wspierano demonstracjami w latach 80.
Widzimy, że kierowca busa zgarniany jest do suki. Pojawia się dowódca z policji, domaga się ujawnienia organizatorów nielegalnego zgromadzenia. Jako żywo przypomina się mi to 15 grudnia stanu wojennego i nasz strajk. Krzyknąłem, że wszyscy jesteśmy organizatorami, no i po sprawie.
Właściwie to był już koniec manifestacji, tylko w tłumie umawiamy się na jutro i w poniedziałek też o siódmej.
Wracając, nie zapominamy odwiedzić Marszałka Józefa Piłsudskiego.
sK
Demonstracje odbyły się także pod placówkami dyplomatycznymi Rosji w Gdańsku i Poznaniu.